„Ostatni Samuraj” nadal trwa – droga wojownika.

 CSC_0410

„Ostatni Samuraj” – film oglądam w Kolbuszowej, tam, gdzie często spędzałam wakacje, gdzie moja mama jej siostry i brat chodzili do szkoły – ze wsi Brzezówka.

Lubię słuchać, gdy z siostrą Jasią i Marysią opowiadają o latach spędzonych na wsi,
o życiu ich codziennym i tym odświętnym – podczas niedziel i świąt. O spotkaniach w ich domu z jedną izbą zazwyczaj pełną gości, pachnącą chlebem. Gdy mówią o biedzie
i podstawowych potrzebach – zapewnionych – wzbudzają zawsze mój podziw.
Podziw i siłę, bo narzekać nie powinnam, a czasami mi się zdarza.

Jestem dzisiaj w Kolbuszowej, bo ostatni raz byłam 7 lat temu, bo jest tu moja liczna, bliska rodzina, bo przypomina mi się dzieciństwo, bo moje dzieci poznają korzenie,
bo właśnie tu – jutro skończę 40 lat.

Jestem 900 kilometrów od Świnoujścia od znajomych ludzi, nie czytam gazet, sporadycznie oglądam wiadomości. Rzeczywistość opisują ludzie z którymi przebywam.  Mówią o polityce, o działaniach rządu, o problemach z pracą. Podziwiam ich już dorosłe dzieci słucham o ich dokonaniach. Oglądam zdjęcia tych, którzy wyjechali do pracy w Anglii, Francji, Holandii, Belgii. Tu ich rodzice, dziadkowie tęsknią za nimi. Jedni mówią, że wrócą, inni już nie.

Zwiedzam Kolbuszowę. Miasto zmieniło się, poznaję je, lecz jestem zdumiona, że z takiego niepozornego miasteczka powstała dobrze rozplanowana urbanistycznie, czysta aglomeracja. Widać rękę dobrego gospodarza. Sklepy zaopatrzone w towary budzące moją ciekawość, ceny nieporównywalne z naszymi – niższe.   Życie tańsze, lecz pracy brak. Praca wyznacza granice, wszystkie granice. Moim, życzeniem urodzinowym jest wyznaczać granice, a nie do nich się dostosowywać.

 Moim życzeniem jest wracać zawsze tu, gdzie zaczęła się historia mojej rodziny.

„Ostatni Samuraj” nadal trwa – droga wojownika.

Author: Aneta Zdybel